Boże Ciało, upał nie do zniesienia. Po południu z Tołoczkami jedziemy do Damnicy. Już nad wodą siedząc na pomoście, sącząc piwko obserwujemy wzlatujące w korony drzew jętki. Jeszcze jest ich niewiele, ale chyba upał przesunie rójkę na godziny wieczorne. Kiedy z Bartkiem obserwujemy owady i małe lipienie baraszkujące przy brzegu, Marek już wchodzi do wody i nimfami zaczyna obławiać bystrze za mostem. Już po paru minutach ma pstrąga „czterdziestaka”, jeszcze syn robi ojcu zdjęcie i trzeba sie przebierać.
Idziemy w górę na głębokie zakręty, gdzie Bartek miał dwa tygodnie temu dwa potoki pod pięćdziesiąt. Po drodze natykamy się na dwóch mężczyzn, a każdy z nich ma po dwie wędki, „typowy” zestaw spławikowo-spiningowy, oczywiście nie wiedzieli, że „tu trzeba mieć jakieś licencje, i że tylko na muchę”. Telefon do Józefa i po dziesięciu minutach chłopcy są na miejscu. Okazuje się, że polonez sprawców jest już znany strażnikom, telefon na policję i mandaty po 200zł kończą sprawę. Możemy w końcu iść nad rzekę. Rójka rozpoczęła się na dobre, w burtach i przed zawadami co chwila słychać siorbnięcia. Brania są pewne, a jedyny problem to umieścić muchę pod gałęziami lub nawisami traw. Pstrągi zazwyczaj mają w granicach 35cm, ale są i grube czterdziestaki. Łowienie w taki upał pod baldachimem z liści olch, gdzie brodząc środkiem bystrej, chłodnej wody można co parę, parenaście metrów wypatrzyć żerującą rybę to prawdziwy luksus. Niestety ten sielski nastrój zostaje przerwany gdy pojawia się kolejna postać która „nie wiedziała, że tu nie wolno..” Znów telefon i po paru minutach strażnicy podjeżdżają, byli akurat w Łebieniu gdzie ganili za miejscową dzieciarnią. Wezwany policjant ze Smołdzina wręcza mandat 200zł.
Robi się późno, przychodzi Marek, złowił siedem pstrągów na nimfę i jednego na suchą. Był w dole na bystrzach, a wiadomo jętka lubi muł. Na ostatnie dwadzieścia minut idę przed most na wolną wodę, dunów już nie widać, za to spinery zlatują z koron drzew i przystępują do ostatniego aktu, drgające owady spływaja nurtem. Zacinam jeszcze dwa pstrągi i już nie daje się łowić. Miliony meszek przypominają, że czas do domu.